Pomysł, żeby zająć się mixem muzyki pojawił się jak to zwykle bywa – przy okazji.

Okazją był zakup wielościeżkowego mixera, który miał służyć jako interfejs audio do rejestracji nagrań domowych. Pomyślałem, że warto byłoby nagrywać utwory z rozbiciem na pojedyncze ścieżki instrumentów i do tego celu posłużył ONYX 8 (w pełnym brzmieniu) 8-channel premium analog mixer with multi-track USB z firmy Mackie.

W momencie, kiedy zainstalowałem dołączone w komplecie oprogramowanie (WAVEFORM firmy Tracktion), już wiedziałem, że moje wyobrażenia w temacie nagrywania muzyki były bardzo, ale to bardzo prymitywne.

Co dalej, bardzo szybko pojawiły się monitory (głośniki) muzyczne CR-X, również z Mackie… tak nawiasem mówiąc bardzo polubiłem tą firmę i z czasem poszerzyłem swój muzyczny zestaw wyposażenia, ale o tym przy innej okazji…
Dalej słuchawki… obecnie to już trzecie, które używam : )) i jeszcze kilka rzeczy na biurko – w zasadzie musiałem zakupić nowe , aby pomieścić wszystkie niezbędne dobra muzyczne.
Początki, jak to początki, były czasochłonne. Nie używam słowa trudne, choć w pewnym stopniu również powinienem.
Krok za krokiem udało się nagrać CD, które odpowiadało poziomowi demo. Zdecydowałem się na kompromis, gdyż, sytuacja tego wymagała. Natomiast, paradoksalnie właśnie po nagraniu CD (w zasadzie dwóch CD) zabrałem się na całego za produkcję.

I w tym miejscu wypada napisać kilka zdań o HUGIZ Records. Jest to firma, która profesjonalnie zajmuje się produkcją muzyki, kierowana przez Tomka (mojego imiennika), który jest osobą zaangażowaną. Miałem okazję przejść przez program mentorski i odbyć szereg spotkań z Tomaszem, które po prostu okazały się nieocenione.

Jedno z nich zapamiętałem szczególnie. Chciałem się pochwalić i opracowałem arkusze excell, które zawierały opisy ustawień poszczególnych łańcuchów wtyczek dla moich piosenek wraz z szczegółowymi parametrami.
Tomek, który w zasadzie słyszał dwie piosenki (z 20 opisanych) na podstawie samych liczb / wartości parametrów, wskazał mi potencjalne miejsca do poprawki. Prawdę powiedziawszy, w ogóle się nie pomylił – Szacun ! : ))

Obecnie jestem „pod opieką” Adriana, który ma do mnie iście anielską cierpliwość, z racji mojej niepohamowanej chęci używania efektów „na bogato”.
Adrian uczy mnie, iż nie należy przesadzać, gdyż w momencie, kiedy wszystkie ścieżki zbierze się w całość wychodzi tzw. „klops” i trzeba się cofnąć i jeszcze raz przejść przez proces.

Przy takim profesjonalnym wsparciu wszystko zmierza we właściwym kierunku.

Zauważyłem pewną prawidłowość. Podobnie jak w przypadku ustawiania efektów na pedalbordzie, również w przypadku produkcji muzyki zdefiniowane zostały zasady, które stanowią fundamenty pracy.
Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie w poszukiwaniu swoich oryginalnych ustawień, a możliwości jest ogrom.

Od ponad dwóch lat (choć tak na serio to od roku) wgryzam się w produkcję, żeby nadać samodzielnie moim piosenkom brzmienie, które z pewnością nie będzie szczytem pracy inżynierskiej, aczkolwiek da pojęcie o moim procesie twórczym
i wiarygodności osoby zaangażowanej w swoją pasję muzyczną.

Przygotowuje pewną niespodziankę muzyczną, która będzie zwieńczeniem kolejnego etapu rozwoju – powinna się ona pojawić jeszcze w tym miesiącu, pewnie za jakieś dwa tygodnie.

Mam nadzieję, że przypadnie do gustu – będę informował na bieżąco : ))

Pozdrawiam

Tomek